something

Zawsze bądź sobą!

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Zapraszam na mojego 2 bloga:http://ourlife.bloblo.pl/!
#Megan
Odjechał, chwilę leżałam na ziemi, ale się podniosłam i ruszyłam w drogę powrotną. Jest już ciemno, ale muszę… Muszę wiedzieć co z Justinem i Sophie! Uszyłam tak jak pokazywały strzałki na moim nadgarstku. Dotarłam do betonowej drogi i zobaczyłam światła samochodu, a raczej radiowozu. Policja zatrzymała się obok mnie i zabrała mnie do szpitala.
#Justin
Znaleźli ją! Szybko pojechałem razem z Sophie do szpitala w którym się znajdowała. Leżała na łóżku z zamkniętymi oczami. Jej rodzice powiedzieli, że jest bardzo osłabiona. Wszedłem razem ze swoją dziewczyną do niej, a ona momentalnie otworzyła oczy. Sophie podbiegła do niej i mocno ją przytuliła.
- Dziękujemy – powiedziałem cicho.
Megan lekko się uśmiechnęła, ale nic nie powiedziała.
- Jak się czujesz? – spytała Sophie.
Znów nic nie odpowiedziała, tylko się lekko uśmiechnęła. Chyba każda czynność wiele ją kosztowała. Widziałem jak w oczach Sophie zbierają się łzy, w moich też. To przez nas teraz tutaj jest, przypłaciła swoim zdrowiem.
- Nic mi nie jest – wyszeptała osłabionym głosem.
Przytuliłem ją delikatnie. Lekarz poinformował nas, że musimy już wyjść. Sophie zapewniła ją, iż jutro ją odwiedzimy, wyszliśmy smutni z sali.

Postanowiliśmy, że musimy ochłonąć, więc wybraliśmy się na łąkę, tą co wcześniej. Kiedy zaparkowałem koło niej, zauważyłem samochód Dereka. Razem z Sophie doszliśmy na łąkę na której leżał smutny chłopak.
- Cześć, dlaczego jesteś taki smutny? – spytałem.
Chłopak podniósł się do pozycji siedzącej.
- Megan nie chce dalej ze mną być – wyznał.
Nie uwierzyłem. Megan jest w nim zakochana po uszy.
- Coś ty! Widać, że jej się podobasz! – zaprzeczyłem.
- Nie prawda… Dostałem od niej wiadomość, że nie pasujemy do siebie i wolałaby już mnie więcej nie spotkać – wyznał ze spuszczoną głową.
- Nie wierzę! Megan nigdy by tak nie postąpiła! Musicie porozmawiać! – próbowałem go przekonać.
- Tylko, że teraz ona leży w szpitalu, dlatego bo uratowała nas przed porywaczami – wtrąciła się Sophie.
Derek spojrzał na nią dużymi oczami.
- Gdzie?! – krzyknął wstając.
- W pobliskim szpitalu, ale chyba ciebie już nie wpuszcza – zauważyła.
Chłopak pobiegł szybko do samochodu, a ja z Sophie się przytuliliśmy do siebie i pogrążyliśmy w przyjemnej ciszy.
#Megan
Do mojego pokoju weszła pielęgniarka.
- Jakiś chłopak chce się z panią widzieć, twierdzi, że jest pani chłopakiem, wpuścić go? – spytała spokojnie.
Kiwnęłam głową na tak. Byłam zdziwiona, kto to może być? Derek? Nie, przecież nie chce mnie widzieć. Odwróciłam głowę i wpatrywałam się w ścianę. Usłyszałam powolne kroki. Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam Dereka.
- Cześć – powiedział niepewnie.
- Cześć – powiedziałam słabym głosem.
Czuje się dobrze, tylko ten mój głos.
Chłopak usiadł szybko na krześle obok mnie.
- Wiem, zapewne nie chcesz mnie widzieć, sama tak napisałaś, ale musiałem przyjść – powiedział smutno.
- Co? To ty napisałeś, że nie chcesz mnie więcej widzieć – zaprzeczyłam zdziwiona.
- Nie. Claudia… - wyszeptał wstając.
- Claudia? – byłam coraz bardziej zdziwiona.
Nie wiedziałam co to za dziewczyna i już niczego nie rozumiałam. Jednak mój głos stawał się normalny.
- Claudia moja była dziewczyna najprawdopodobniej napisała do nas takie wiadomości, mogłem się domyślić! – krzyknął wściekły na siebie.
- Czyli chcesz dalej ze mną być? – spytałam niepewnie.
- Oczywiście, że tak, a ty? – spytał.
Uśmiechnęłam się do niego szeroko.
- Chcę – wyszeptałam.
Chris mocno mnie przytulił, przez co czułam się bezpieczna.
_______________________________________________________________________
KONIEC! Koniec opowiadania, ani trochę nie jestem z niego zadowolona, więc kończę. Na moim drugim blogu piszę drugie opowiadanie z którego jestem w miarę zadowolona ( nie ma w nim JB). Dziękuję za tak dużą liczbę, osób które czytały to beznadziejne opowiadanie.
Tagi: jb
25.02.2012 o godz. 10:12

Tak jak zapowiadałam stworzyłam drugi blog na który zapraszam : http://ourlife.bloblo.pl/!
Tagi: jb
19.02.2012 o godz. 20:28

Rozdział 23
#Justin
Ruszyłem na palcach do swojego pokoju. Starałem się jak najciszej otworzyć drzwi od pokoju. No tak, nie udało się.
- Justin? – usłyszałem przyjemny głos Sophie.
O nie! Zapewne teraz ze mną zerwie. Podszedłem powoli do jej pokoju i delikatnie uchyliłem drzwi.
- Tak? – rozglądałem się po pomieszczeniu.
Dziewczyna chwyciła mnie za rękę, a ja ze strachem odwróciłem się w jej stronę.
- Justin rozmawiała ze mną Megan… Coś mi uświadomiła…
Spuściłem głowę, mam się bać czy nie? Sophie cmoknęła mnie w policzek. Spojrzałem na nasze splecione palce, a potem na nią.
- To znaczy, że nadal jesteśmy razem? – spytałem.
- Tak, głuptasie – powiedziała z szerokim uśmiechem, który odwzajemniłem.
- Tylko jest z mojej strony jeden warunek – dodała.
- Jaki? – spojrzałem na nią zdziwiony.
- Masz się więcej razy nie spotykać z Megan, nie rozmawiać, nie widywać – zażądała.
Chciałem jej się spytać dlaczego, ale się powstrzymałem. Inaczej mogłaby się zdenerwować, a tego nie chcesz. Nie będę mógł się jej już wyżalać… Przeżyję jakoś.
- Zgoda.
Sophie od razu gdy to powiedziałem przysunęła się do mnie i musnęła moje usta.

Uzgodniłem z Sophie, że mogę jej to wyjaśnić, pożegnać. Zadzwoniłem dzwonkiem, a w drzwiach pojawiła się jakaś kobieta, zapewne matka Megan.
- Dzień dobry. Jestem Justin i przyszedłem do Megan – powiedziałem kulturalnie.
Kobieta uśmiechnęła się do mnie po czym zawołała córkę. Już po chwili Megan była przy mnie.
- Cześć. Wejdź – zaproponowała.
- Wolałbym się przejść.
- No dobrze…
Krzyknęła, że wychodzi i się ubrała po czym wyszliśmy.
- Coś cię trapi – zauważyła – no mów, co jest?
Przystanąłem, a ona razem ze mną.
- Jestem nadal z Sophie.
- To chyba dobrze, nie? – spytała zdziwiona.
Ruszyłem dalej. Kiedy weszliśmy do parku, kontynuowałem:
- Tylko, że obiecałem jej, że więcej już z tobą nie będę widywał – powiedziałem smutno.
Teraz dopiero zauważyłem, że nie będzie to dla mnie takie łatwe, a ją to na pewno będzie boleć. W końcu jestem jej przyjacielem, a ona moją przyjaciółką.
- Dobrze. Mam nadzieję, że w końcu zobaczy jak ją kochasz – wyznała.
Stanąłem przy jednej z ławek. Przytuliłem ją do siebie mocno. Naprawdę się do niej przywiązałem, teraz to, że przez jakiś długi czas nie będę jej widzieć, będzie mnie ranić. W końcu Sophie odpuści, nie? Tylko czy wtedy znów staniemy się przyjaciółmi? Westchnąłem i odsunąłem się od dziewczyny. Uśmiechnęła się blado.
- Pa – pożegnałem się.
Odpowiedziała mi tym samym.
#Megan
Było ciężko, jest bardzo mi ciężko. Próbując zapomnieć, że nie mam już przyjaciela i najprawdopodobniej chłopaka zaczęłam się coraz częściej uczyć, powtarzać. Zdałam maturę, no znaczy napisałam ją, nie wiem czy zdałam, ale na każde z zadań rozwiązałam, więc chyba dobrze poszło. Wybrałam się na spacer, jednak kiedy zbliżałam się do domu Justina. Zobaczyłam jak dla mnie tajemniczy, duży, czarny samochód. Po chwili też zauważyłam jak… cdn
Rozdział 24
#Megan
Po chwili zauważyłam jak Sophie i Justin zostają wciągnięci do niego. Chłopak się szarpał, ale i tak nie udało mu się wyswobodzić. Podbiegłam do nich szybko, krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam:
- Zostawcie ich!
Mężczyzna odwrócił się w moją stronę. Dobrze, że miałam szpilki na nogach. Mocno walnęłam go w czuły punkt tak, że zaczął zwijać się z bólu. Poczułam jak ktoś chwyta mnie z tyłu, próbowałam się wyrwać, jednak nie udało mi się. Zostałam dosłownie wrzucona do auta, a mężczyzna zabrał mi torebkę. Nie zdążyłam wstać, a już drzwi się zamknęły. Usłyszałam silnik i po chwili ruszyliśmy. Podniosłam się, podeszłam do drzwi, chciałam je otworzyć, ale były zamknięte. Usiadłam pod nimi i rozejrzałam się po samochodzie. Z drugiej strony siedział Justin i próbował uspokoić Sophie, która płakała. Włożyłam rękę do kieszeni. Mam niestety mój telefon został torebce, ale wyjęłam opakowanie chusteczek. Podałam je dziewczynie.
- Dzięki, że chciałaś nam pomóc – powiedział.
- Jednak nie udało mi się – spojrzałam na drzwi od bagażnika.
- Zamknięte, patrzyłem – powiedział spokojnie.
- Porwali was – stwierdziłam.
- Zażądają okupu od mojej i Sophie matki – mówił ze smutkiem.
Dziewczyna się opanowała i przestała płakać. Wymyśliłam plan. Podeszłam do chłopak i wyszeptałam mu do ucha, co chce zrobić.
- Lepiej ja to zrobię – powiedział szeptem.
Pokiwałam głową na nie. Sophie znów zaczęła płakać. Podeszłam do zaklejonej szyby, zdjęłam szpilki i zaczęłam walić nimi po tej części samochodu. Stanęli! Założyłam na nogę jedną szpilkę.
- Uciekajcie – szepnęłam do Justina.
Drzwi się otworzyły.
- Myślicie, że jak będziecie walić to ktoś was usłyszy? – zaśmiali się oboje.
Skoczyłam w ich stronę. Zaczęłam ich bić. Jeden zemdlał, ale drugi był silniejszy i bardziej sprytny. Zauważyłam jak Justin wybiega z Sophie. Zostawił ją daleko od samochodu, a sam zaczął biec w naszą stronę. Mężczyzna wrzucił mnie do samochodu a swojego kompana chyba wciągnął na przód do siebie. Ruszył z piskiem opon.
#Justin
Nie zobaczyłem nawet numerów rejestracyjnych samochodu tak szybko odjechali. Wróciłem szybko do Sophie, która znowu płakała. No tak, za dużo wrażeń jak na jeden raz. Ruszyliśmy w odwrotną stronę od samochodu, musimy dojść do miasta, przecież jechaliśmy z dwadzieścia minut. Objąłem Sophie i szybkim krokiem dotarliśmy do miasta, a konkretnie komisariatu. Ciemno się zrobiło…
#Megan
Poczułam, że mam w kieszeni coś twardego, długopis! Podwinęłam rękaw bluzki i zaczęłam rysować strzałki jak jedzie samochód. Od jakiś pięciu minut jedziemy po jakiś kamieniach, bo auto bardzo się strzęsie. Stanęli. Drzwi się otworzyły, zobaczyłam tego silniejszego mężczyznę.
- No mała, bagno zrobiłaś! – krzyknął wściekły.
Zdążyłam schować do kieszeni długopis i zasłonić rękę. Ścisnął mocno moje ramie, potrząsnął mną kilkukrotnie. Upadłam na wilgotną ziemię.
- Co ja mam z tobą zrobić, co? – zaśmiał się.
Pogłaskał mnie po policzku z chytrym uśmiechem, ja szybko odsunęłam się od niego. Wstałam, ale po chwili mężczyzna mocno uderzył mnie w brzuch tak, że znów znalazłam się na ziemi.
_________________________________________________________________
Ciekawe czy jeszcze ktoś to czyta. Dawno mnie tu nie było, bo zepsułam internet i tyle musiałam czekać na naprawę.
Tagi: jb
17.02.2012 o godz. 21:24
#Megan
Westchnęłam i zabrałam się za dalszą naukę, mam dość! Już od sześciu dni nie rozmawiałam z Derekiem. Westchnęłam przeciągle. Może do niego napiszę?
- Cześć, okropnie tęsknie… - nacisnęłam wyślij.
Czekałam na odpowiedź z pół godziny, ale nie nadeszła, może śpi? Jutro się z nim zobaczę. Uśmiechnęłam się sama do siebie.

Idę do parku królewskiego. Muszę odpocząć. Derek przesłał mi wiadomość, że nie może się spotkać, bo ma wyjątkowo trening.
# Justin
- Całowałaś się z Chazem? – spytałem łagodnie.
Chanz to jej nowy kolega o trzy lata starszy od nas, jestem zazdrosny, boję się, że chce mi ją odebrać i może mu się to udać.
- Nie!
Spojrzała na mnie zdziwiona.
- Wyglądało to tak jakbyś pocałowała go w usta! – stwierdziłem.
- Pocałowałam go w policzek i ty jesteś za bardzo zazdrosny! – wściekłą się.
Spuściłem głowę. Wiem, bardzo byłem o nią zazdrosny, ale nic na to nie mogę poradzić.
- Wiem – wyszeptałem.
- To może coś z tym zrobisz?!
Spojrzałem w jej oczy wypełnione złością.
- Kiedy nie potrafię – wyznałem.
- Cały czas mnie ograniczasz i jesteś wiecznie zazdrosny to chore! – krzyknęła.
Wyglądało to tak jakby przymierzała się i chciała mnie uderzyć w policzek, ale w ostnic momencie się opanowała, ścisnęła rękę w pięść, zagryzła wargi.
- Albo się zmienisz, albo…
- Naprawdę nie potrafię się zmienić – patrzyłem na nią z bólem.
- To oznacza koniec – stwierdziła twardo.
Kurcze! Zachowywałem się jak dziewczyna, a ona jak chłopak. Spojrzałem na nią ze smutkiem i wybiegłem z domu. Doszedłem do mostku. Siedziała na nim przygnębiona Megan. Oboje mamy problemy?
- Hej – powiedziałem cicho.
Dziewczyna spojrzała ma mnie i uśmiechnęła się delikatnie. Usiadłem obok niej.
- Co się stało? – przeszła do sedna.
- Jestem za bardzo zazdrosny o Sophie i przez to ze mną chce zerwać – wyznałem – a u ciebie?
- Na odwrót, piszę pod koniec kwietnia maturę i teraz się uczę, czuję, że Derek przestaje się mną interesować – powiedziała smutno.
Czyli jej brakuje tej zazdrości. Westchnąłem. Może powinienem wybrać wtedy ją, ale teraz jest już za późno, kocha Dereka. Odrzuciłem od siebie tę myśl, kocham Sophie i to się liczy.
- Może pogadam z Sophie? – spytała nagle wyrywając mnie z własnych myśli.
Uśmiechnąłem się do niej.
- Jakbyś mogła.
Uśmiechnęła się szeroko do mnie.
- Oczywiście, że pójdę, tylko opowiedz mi dokładnie o swojej zazdrości i jej zachowaniu.
Powiedziałem zgodnie z prawdą nie kryłem niczego, ani nie koloryzowałem.
#Megan
Czas pogadać sobie z Sophie. Zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili w drzwiach pojawiła się ona we własnej osobie. Przywitała się ze mną i wprowadziła do salonu.
- Nie będę ściemniać, spotkałam dziś Justina i powiedział mi co u niego – powiedziałam pewnie.
Dziewczyna zrobiła się lekko czerwona.
- No pewnie! Wyżala ci się! To niech jeszcze z tobą będzie! – krzyknęła zdenerwowana.
Uśmiechnęłam się. Jest strasznie o niego zazdrosna jak on o nią.
- Jesteś o niego zazdrosna – stwierdziłam.
- Nie prawda, denerwuje mnie jego zachowanie – wyznała.
Westchnęłam.
- Justin jest o ciebie zazdrosny co jest jednoznaczne z tym, że cię kocha, dziewczyno! Nigdy ze mną nie będzie! Jesteś o niego zazdrosna zrozum to! – uśmiechałam się przy tym.
- Ty przecież go kochasz…
Nie pozwoliłam jej dokończyć.
- Zauważ, kochałam go. Teraz zdecydowanie kocham Dereka – wyznałam.
Obserwowała mnie uważnie. Uśmiechnęłam się do niej.
- Denerwujesz się, że często jest o ciebie zazdrosny, jestem pewna, iż teraz tą zazdrość, będzie ukrywał w sobie. Nie zrywaj z nim, bo wtedy złamiesz nie tylko mu serce, ale i sobie – mówiłam spokojnie.
Przyglądałam jej się. Analizowała to co powiedziałam. Spojrzała mi w oczy i zagryzła dolną wargę.
- Muszę przyznać, masz rację.
Uśmiechnęłam się do niej.
- To będę już iść – zawiadomiłam.
W przedpokoju, szepnęłam jej do ucha:
- Zapewniam cię, nie jestem twoja rywalką.
Pożegnałam się i wróciłam do swojego domu, nauki.
_____________________________________________________________
Zawiodłam się na sobie, myślałam, że ten będzie lepszy, jednak tak nie jest! Nie ma żadnej adrenaliny i w ogóle. Może następny mi się uda.
Tagi: jb
02.02.2012 o godz. 07:54
rozdział 21
#Megan
Tak po za tym to nawet nie wiem ile lat ma Chris! Muszę się go o to koniecznie spytać!
- Chris…
- Tak? – spytał.
Oderwał się chwilę od patrzenia na sufit w swoim pokoju i spojrzał na mnie.
- Ile ty masz lat? – spytałam podejrzliwie.
- Ja mam siedemnaście, a ty? – spytał.
Przewrócił się na bok i przyglądał mi się uważnie. Westchnęłam. Może mój wiek mu przeszkadzać.
- Czyli, że chodzisz do drugiej liceum? – dociekałam.
- Tak…
Miałam jeszcze nadzieję, a tu nic. Spuściłam głowę i przyglądałam się pościeli.
- Jestem od ciebie o rok starsza…
Spojrzałam w jego oczu. Uśmiechnął się i przytulił mnie do siebie, więc nie widzi w tym problemu?
- Mi to nie przeszkadza, a tobie? – dopytywał.
- Mi nie – uśmiechnęłam się do niego.
Musnął delikatnie moją górną wargę.
- Tylko, że jest już kwiecień i niedługo będę musiała pisać maturę… - mówiłam ze spokojem.
- Będziesz musiała się uczyć, co oznacza mniej widywania się? – dokończył.
- Niestety tak – stwierdziłam.
- Jakoś wytrzymam, te kilka tygodni, tylko obiecaj mi, że raz w tygodniu będziemy się spotykać, dobrze?
- Tak.
Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Będzie mi trochę ciężko, ale jakoś wytrzymam.
#Justin
Spojrzałem na zegarek, powinna przecież już być! Już godzinę temu skończyły jej się zajęcia!
Usłyszałem jak otwierają się drzwi. Szybko pobiegłem do przedpokoju. Tak, to Sophie.
- Martwiłem się! – powiedziałem na wstępie.
- Oj, dlaczego? – spytała.
- Myślałem, że coś ci się stało! Mówiłaś, że wrócisz o szesnastej, a jest siedemnasta! – zbulwersowałem się.
- Zachowujesz się jak jakiś nadopiekuńczy rodzic, po prostu się zagadałam – wyjaśniła.
- Może i tak jestem nad opiekuńczy, widzisz coś w tym złego? – spytałem trochę zdenerwowany.
- Dobra koniec! – krzyknęła.
Podeszła do mnie i musnęła subtelnie moje wargi, przez co od razu się uspokoiłem. Co ta dziewczyna ze mną robi? Westchnąłem i ruszyłem za Sophie na górę, po schodach.
Dziewczyna ułożyła się na swoim łóżku, a ja obok niej.
- Nadal jesteś wściekły? – spytała.
- Już nie, ale po prostu martwię się – wyznałem.
Wstała i podeszła do biurka. Wzięła z niej książkę od biologii. No tak, jutro mamy test. Westchnąłem, ja już się uczyłem i wszystko umiem.
- Uczyłaś się wcześniej? – spytałem.
- Nie, ale teraz bym chciała się pouczyć w ciszy...
Zrozumiałem, nie musiała dokańczać, miałem wyjść.
- Dobrze już wychodzę – powiedziałem.
Chwyciła mnie za rękę.
- Nie obrażaj się… - powiedziała smutno.
Musnąłem jej wargi.
- Nie obrażam się – uśmiechnąłem się – ucz się, ucz.
Dziewczyna się zaśmiała, a ja wyszedłem z jej pokoju i wróciłem do swojego.
_____________________________________________________________
Bardzo krótki i dla mnie nudy. Postaram się aby 22 był dłuższy i bardziej ciekawy.
Pyt.: Czytalibyście, gdybym zaczęła nowe opowiadanie, ale bez Justina?
Tagi: jb
01.02.2012 o godz. 14:26
#Megan
Pobiegłam za Chrisem. Złapałam go za rękę i odwróciłam w swoja stronę. Miałam ochotę go pocałować, przekazać tak jak bardzo jest dla mnie ważny, ale zapewne by mnie odepchnął. Ścisnęłam jego rękę.
- Tak, na początku udawałam – przerwałam nie wiedząc jak kontynuować.
Chłopak patrzył na mnie smutnym wzrokiem.
- No właśnie…
- Udawałam tylko przez pierwsze spotkanie, potem byłam sobą! – wyrzuciłam przerywając mu.
Spuścił wzrok. Patrzył na swoje buty, jednak mojej ręki nie puścił.
- Uwierz mi… Proszę… Naprawdę byłam potem sobą, mówiłam prawdę, polubiłam cię! – łza spłynęła po moim policzku.
Chłopak spojrzał na mnie, gdy zauważył, że płaczę, przytulił mnie czule. Wzięłam głęboki wdech, rozkoszując się zapachem jego perfum.
- Wierzę ci – wyszeptał mi w włosy.
Uśmiechnęłam się i oderwałam się od niego, jednak nadal trzymałam jego dłoń. Zauważyłam Justina. Szedł szybkim krokiem, zamyślony.
- Justin! – zawołał go Chris.
Chłopak jakby otrząsnął się ze złego snu. Spojrzał w naszą stronę, podszedł powoli. Pogłaskałam go przyjacielsko po ramieniu, na co uśmiechnął się do mnie blado.
- Może to nie prawda, może pocałowała go, dlatego aby się odczepił od niej? Zapewne żałuje – powiedział łagodnie.
Spojrzałam na niego zdziwiona i wdzięczna za razem. Chris uśmiechnął się, co odwzajemniłam. Justin patrzył na niego z wdzięcznością.
- Jest dzisiaj dyskoteka u nas, którą ona organizuje, zapewne na niej będzie, więc w tedy w spokoju z nią porozmawiaj – zaproponował.
- Dzięki i życzę wam szczęścia. Pa – pożegnał się.
Uśmiechnęłam się do niego razem z Chrisem. Byłam mu wdzięczna. Pogłaskałam go po policzku i oparłam głowię o jego tors.
- Pójdziesz, ze mną na dyskotekę? – spytał.
- Jasne – odparłam z uśmiechem.
Znów się w niego wtuliłam, a cmoknął mnie w czubek głowy. Nie miałam ochoty teraz się od niego odsuwać.
#Justin
W domu jej nie było. Wszedłem w hałas na sali gimnastycznej i zacząłem szukać jej wzrokiem. Stała przy ścianie i obserwowała ze smutkiem bawiących się. Podszedłem do niej. Spojrzała na mnie z bólem.
- Możemy porozmawiać?! – krzyknąłem jej do ucha próbując przekrzyczeć muzykę.
Kiwnęła głowa, złapała mnie za rękę i wyprowadziła z sali, a potem na koniec korytarza.
- Dlaczego się wtedy z nim całowałaś? – spytałem nie pewnie, patrząc w jej oczy.
Wiedziałem, że odpowiedź może boleć, ale byłem na to przygotowany.
- Wiem, że nie powinnam, ale on cały czas za mną chodził i powiedział, że się odczepi jak go pocałuję, więc go pocałowałam… Proszę uwierz mi i wybacz! – mówiła ze smutkiem.
Jej oczy, były przepełnione łzami, przez co kilka się wydostało i poleciało po policzku. Wytarłem je kciukiem.
- Nie płacz – wyszeptałem.
Otarła łzy. Patrzyła na mnie wyczekująco. Wierzę jej i chcę dalej z nią być. Przytuliłem ją do siebie.
- Będziemy dalej razem? – spytała.
- Oczywiście…
Musnąłem jej wargi, czułem, że przez pocałunek się uśmiecha jak ja. Wróciliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć do wolnej muzyki. Dziewczyna trzymała ręce na mojej szyi, a ja swoje na jej tali. Wszystko wróciło do normy.
#Megan
Szliśmy przez park.
- Usiądziemy? – zaproponował.
Kiwnęłam głową i usiedliśmy na jednej z ławek, przyglądałam się zachodowi słońca.
- Megan – powiedział cicho zwracając tym moja uwagę.
Patrzyłam na niego z uśmiechem. Pogładził mój policzek. Złapał mnie za rękę i splótł nasze palce.
- Megan… Podobasz mi się… Kocham cię – wyrzucił z siebie.
Patrzył na mnie, czekając na reakcję. Zdziwiłam się lekko, taki chłopak zakochał się we mnie? Uśmiechnęłam się lekko. Przejechałam palcem po jego dolnej wardze pod koniec dotykając górnej.
- Nie wiem czy to możliwe, ale najwyraźniej tak… Już nie kocham Justina tylko ciebie. Kocham cię Chris – streściłam.
Chłopak uśmiechnął się szeroko. Zbliżył swoje wargi do moich i delikatnie musnął. Odsunęłam się od niego i wstałam z ławki, a on za mną. Chwyciłam go za rękę.
- Będziesz moją dziewczyną? – spytał.
Stanęłam na palcach i go pocałowałam, teraz zdecydowanie dłużej niż wcześniej. Przytuliłam się do niego, oraz wsłuchałam się w przyspieszone bicie serca chłopaka, nie równe oddychanie.
- Tak – wyszeptałam z uśmiechem.
Chwycił mnie za rękę i poprowadził w stronę szkoły. Po drodze do Sali gimnastycznej pokazał mi gdzie mieści się stołówka, jego szafka. Weszliśmy wolno na parkiet. Leciała wolna piosenka. Jedną rękę umieściłam na jego szyi, a drugą gładziłam policzek. On położył dłonie na moich biodrach i lekko nimi kołysał.
Spojrzałam w poszukiwaniu Justina i Sophie. Tańczyli, uśmiechali się do siebie.
Zaczęłam znów wpatrywać się w zielone jak las, oczy mojego chłopaka, a on w moje.
Wszystko, nasze życie (Justina, Sophie, Chrisa, moje) jest wprost perfekcyjne, idealne, bo mamy przy sobie osobę, która nas kocha.
_____________________________________________________________
Mówiłam sobie, że dodam ten rozdział jutro, ale jednak dodałam dziś. Miałam zwolnić z rozdziałami też nic, ah moje postanowienia. Mam nadzieję, że się podoba i dziękuję za liczbę i długość komentarzy pod 19 rozdziałem :D!
Tagi: jb
31.01.2012 o godz. 20:45
Uśmiechnęłam się do niego. Ubrałam się zwyczajnie błękitne rurki i brązowa tunika z grubymi ramiączkami, na to kurtka z jeansu.
- Chodź…
Chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy do jakieś knajpy. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i wybraliśmy pizze. Przy jedzeniu mieliśmy duży ubaw, ponieważ ser się bardzo ciągnął. Oczywiście Chris się uparł i zapłacił za wszystko.
Westchnęłam ze zrezygnowaniem. Chwycił mnie za rękę, zdziwiłam się, bo mi się to podobało. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie, gdy splótł nasze palce.
- To gdzie chcesz iść? – spytał z uśmiechem.
Było jeszcze widno, zapewne dopiero po siedemnastej.
- Może do ciebie? – spytałam.
- Dobrze…
Nie odzywaliśmy się, jednak wcale nam to nie przeszkadzało. Oglądałam uważnie budynki, ludzi tych szczęśliwych, smutnych, zabieganych, samochody i rzadką roślinność. Spojrzałam z szerokim uśmiechem na Chrisa, a potem na otoczenie obracając się. Zaśmiałam się, sama nie wiem z jakiego powodu.
- Co taka szczęśliwa? – spytał mnie z uśmiechem.
- No zobacz jakie to jest piękne! – krzyknęłam.
Obrzucił krótkim spojrzeniem okolice i zatrzymał się na mnie.
- Masz rację – przyznał.
Uśmiechnęłam się szeroko i popatrzyłam przed siebie. Justin!
- Cześć – przywitałam się z nim.
- O cześć wam – odparł lekko zdziwiony.
Spojrzałam na Chrisa, który patrzył na chłopaka ze złością i jednocześnie z żalem. Zignorowałam to.
- Jak tak u ciebie i Sophie? – spytałam Justina.
- Można powiedzieć, że rewelacyjnie – stwierdził.
- Ja bym nie był taki pewnym – zauważył Chris – widziałem jak wczoraj całowała się z jakiś chłopakiem za knajpą – dokończył.
- Nie prawda! – krzyknął.
Jednak było widać po nim, że nie jest pewny swoich słów. Chwyciłam Chrisa za rękę i odciągnęłam na niego na bok.
- Co ty w ogóle mówisz?! – krzyknęłam niedowierzając.
Chłopak stracił swoją złowrogość, spojrzał na mnie z bólem.
- Naprawdę widziałem jak się całowała z jakiś kolesiem – spuścił wzrok.
- Chwile poczekaj…
Podeszłam do Justina.
- To nie może być prawda – wyszeptał.
- Spokojnie może to było tak, jak ostatnio z Derekiem – stwierdziłam.
- Co mam się ją o to spytać? – spytał z bólem.
- Ta decyzja należy do ciebie…
- Będę szedł… Pa! – pożegnał się.
Ruszył szybkim krokiem. Wróciłam do Chrisa. Pogłaskałam go po policzku, dopiero wtedy spojrzał mi w oczy.
- Wierzysz mi? – spytał.
- Tak – uśmiechnęłam się blado.
#Sophie
Wychodziłam ze szkoły razem z Justinem, ale spojrzałam jeszcze w stronę Dereka. Wyglądał jakby się zakochał! Podeszłam do niego nie dowierzając.
- Nie no, naprawdę Megan udało się rozkochać cię w sobie! – krzyknęłam i zaśmiałam się.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Co? – spytał.
- Megan udało się rozkochać cię w sobie! Teraz cię zostawi, będziesz cierpiał tak jak wszystkie te dziewczyny, które ty rzucałeś! – krzyczałam.
Spojrzałam na Justina. Z jego miny można było wyczytać, że nie wie co robić. Na twarzy Dereka zawitał ból.
- No co myślałeś, że ona cię kocha? Naiwny jesteś! – kontynuowałam.
- Wiem, że mnie nie kocha to po pierwsze, a po drugie to ty myślisz, że taka święta jesteś? Widziałem jak się całowałaś z jakimś kolesiem w sobotę, a przecież chodzisz z Justinem! – wytknął mi.
Zamurowało mnie. Jak on mógł to widzieć?!
#Justin
Derek zaczął mówić o pocałunku Sophie z jakimś kolesiem. Przyglądałem się uważnie. Nie mogła nic z siebie wyrzucić.
- I co zdziwiona? Ktoś cię przyłapał na zdradzie? – Derek wyraźnie już nie wytrzymywał napięcia.
Podszedłem do Sophie.
- To prawda? – spytałem.
Spojrzała na mnie ze smutkiem. Czyli jednak to prawda! W moich oczach zebrały się łzy. Odwróciłem się od niej. Dziewczyna złapała mnie za rękę.
- Justin…
Wyrwałem jej się i odszedłem szybko.
#Megan
Pomiędzy Sophie, a Chrisem toczyła się jakaś sprzeczka. Podbiegłam do niech szybko i chwyciłam chłopaka za rękę. Wyrwał się i spojrzał na mnie z bólem.
- To wszystko udawałaś? – spytał i uśmiechnął się gorzko.
Wiedziałam już o co chodzi. Nie potrafiłam mu teraz wszystkiego wyjaśnić, że na początku tak, a teraz go kocham. Dlaczego jestem taka zmienna?! Chłopak odbiegł… cdn
___________________________________________________________
Chyba nadchodzi koniec opowiadania. Dziękuję, za wszystkie komentarze!
Tagi: jb
31.01.2012 o godz. 15:45
Siedziałem z Sophie na kanapie i oglądaliśmy jakiś film.
- Drzwi były otwarte… - paradowała Igna.
- Cześć – powiedziałem z uśmiechem.
- Wiecie, że wyglądacie jak starzy dziadkowie? – spytała krzywiąc się.
Sophie spojrzała na nią złowieszczo.
- Tak po za tym to chciałam się pożegnać.
Wstałem i podszedłem do niej.
- Dlaczego? – spytałem.
- No, bo jutro wyjeżdżam z rodzicami do Teksasu i zaczynamy nowe życie, więc pa – pod koniec dopiero spojrzała na mnie.
Przytuliłem ją przyjacielsko, a potem objęła ją Sophie.
- Pa – powiedzieliśmy razem.
Dziewczyna odwróciła się i wyszła, zamykając drzwi. Znów usiadłem obok Sophie.
- Wiesz… Czasami zazdrosna, że przebywasz z Igną, Megan… Przecież wy się podobno całowaliście!
- No tak, ale jednej rywalki mianowicie Igny już nie masz – stwierdziłem.
- Może, ale jest jeszcze Megan! – zbulwersowała się.
- Megan to przyjaciółka, koleżanka, nic po za tym – wyszeptałem.
Dziewczyna się uśmiechnęła i cmoknęła mnie w policzek.
- Mój chłopak… - wyszeptała, na co się uśmiechnąłem.
#Megan
Derek… Derek… Derek...
- Wiesz na początku miałem na imię Chris, ale potem zmieniłem sobie na Derek – wyznał.
- Mogę cię nazywać Chris? – spytałam niepewnie.
Patrzyłam w jego głębokie, zielone oczy i się uśmiechnęłam delikatnie.
- Oczywiście – zezwolił.
Wtuliłam się w niego, teraz to już mój jakiś zwyczaj, że zawsze muszę się do niego przytulić. Okazał się inny niż myślałam, ale może przecież udawać.
- Nie wiem co ze mną zrobiłaś, ale się zmieniam przy tobie – stwierdził.
Uśmiechnęłam się do niego i wyszeptałam:
- Też nie wiem.
- Nie dokończyliśmy rozmowy… Kochasz jakiegoś chłopaka?
Odsunęłam się od niego i usiadłam patrząc w ścianę.
- Tak, kocham jednego chłopaka, ale on mnie nie – wyznałam.
Zapewne mnie teraz zostawi, ale może to i lepiej.
- Kim on jest?
- Justin…
- No tak… A ja ci się przynajmniej podobam? – spytał dotykając mój policzek.
Znów spojrzałam w jego oczy pełne nadziei i tęsknoty? Dziwne…
- Tak, bardzo mi się podobasz, można chyba nawet stwierdzić, że jestem tobą zauroczona, ale…
- Mnie nie kochasz. – dokończył.
Spuściłam głowę.
- Chcesz mnie dalej widywać? – spytał mnie.
- Tak, mam nadzieję, ze przy tobie zapomnę o nim – wyznałam.
Przytulił mnie mocno, co odwzajemniłam.
- Ja też mam taką nadzieję – wyszeptał mi do ucha.

Obudziłam się w łóżku Chrisa… Co?! Szturchnęłam lekko, chłopaka, aby przestał mnie obejmować.
- Chris! Chris! Moi rodzice się za pewne martwią! – krzyczałam kiedy się wyswobodziłam z jego uścisku.
- Spokojnie… - wyszeptał wstając.
Spojrzałam na niego, nie miał na sobie koszulki. Znów chęć przytulenia się do niego mnie ogarnęła.
- Dzwoniłem do twoich rodziców i powiedziałem, że zasnęłaś u mnie i nie chce cię budzić, więc twoi rodzice się zgodzili abyś została.
Rzuciłam się na niego, tak, że wylądowaliśmy z powrotem na łóżku.
- Dziękuję! – krzyknęłam szczęśliwa.
- Nie ma za co – powiedział z uśmiechem.
-… ale teraz wracam do domu.
- Dobrze, ale o… - spojrzał na zegarek – szesnastej przyjdę po ciebie i gdzieś pójdziemy – zaproponował.
- Dobrze, ale spotkamy się przy bramie w parku – sprostowałam.
- Niech ci będzie – powiedział z uśmiechem.
_______________________________________________________________
Jakoś za szybko dodaję te rozdziały, chyba muszę zwolnić tępo.
Tagi: jb
30.01.2012 o godz. 13:03
#Justin
Czas się o to spytać! Gotowy powędrowałem do pokoju Sophie. Zapukałem lekko, a po chwili przede mną pojawiła się ona, ubrana w czerwoną, obcisłą w tali biuście sukienkę. Napadła mnie chęć, pocałowania jej, ale się powstrzymałem.
- Idziemy? – spytałem z uśmiechem.
- Jasne! – krzyknęła.
Skierowała się w stronę schodów, jednak ja ją dogoniłem i chwyciłem za rękę. Zatrzymała się zaskoczona. Spojrzałem na nią pytająco. Uśmiechnęła się, a ja splotłem nasze palce. Musiałem być romantyczny, więc otworzyłem jej drzwi od samochodu. Gdzie ją zabieram? Nie lubi tłoku ludzi, więc wiozę ją po za miasto. Droga trwała jakieś czterdzieści minut, w tym czasie słuchaliśmy muzyki, albo rozmawialiśmy. Znaleźliśmy się przy polanie, którą kiedyś znalazłem, wokół niej były drzewa i trzeba przejść jakiejś pięć metrów pomiędzy drzewkami, aby się na niej znaleźć. Wysiadłem z samochodu i otworzyłem drzwi z jej strony. Patrzyła na mnie zdziwiona. Ja jedynie powędrowałem do bagażnika i wyjąłem wcześniej przygotowane jedzenie w koszyku i jeszcze jeden na koce.
- Zamierzasz mnie tu zostawić? – spytała ze strachem.
- Nie! Coś ty!
Objąłem ją w tali i pociągnąłem w stronę polany. Nie było pełni księżyca, jednak na niebie nie znajdowały się chmury. Znaleźliśmy się na łące. Wyjąłem z koszyka koc i świece. Powinienem to wcześniej zrobić, jednak nie miałem kiedy. Sophie przyglądała się niebu. Rozstawiłem zapachowe świeczki i ułożyłem gruby koc. Podszedłem do dziewczyny i pociągnąłem za rękę na kocyk. Usiadłem na nim, a ona obok mnie. Wtuliła się we mnie, przez co ja położyłem się, a Sophie zaczęła rysować kółka na moim torsie.
- Może być? – spytałem nie pewnie.
Przecież może jej się to nie podobać.
- Oczywiście, że mi się podoba! Jest cudownie, zero innych ludzi, cisza, spokój…
Pogłaskała mnie po policzku. Z lasu wydał się jakiś dźwięk, zapewne to sowa. Dziewczyna przytuliła się całym ciałem do mnie.
- To tylko sowa – wyszeptałem.
Dziewczyna rozluźniła uścisk. Wstałem i sięgnąłem po kolejny koc, którym nas przykryłem. Zamknęła oczy.
- Jesteś głodna? – spytałem.
- Ani trochę…
- Na pewno? – przerwałem.
- Tak – stwierdziła.
Dziewczyna podparła się na łokciu i patrzyła na mnie. Przesunąłem rękom po jej od dłoni, aż do ramienia. Zauważyłem, że dostała gęsie skórki. Odwróciła się na plecy i wpatrywała w księżyc. Zacząłem bawić się jej włosami, nawijając je na swój palec. Przejechałem ręką po jej policzku, przez co się uśmiechnęła. Teraz dotknąłem jej dolnej wargi opuszkiem palca, tak że rozłączyła wargi.
- Wiesz…
Dziewczyna spojrzała się na mnie.
- Dobra prosto z mostu… Zostanie moją dziewczyną? – spytałem szybko.
Dziewczyna z szerokim uśmiechem przybliżyła się do mnie. Pocałowała moją dolną wargę, a ja jej górną i tak zaczął się namiętny pocałunek. Jedną dłoń umieściłem obok niej z prawej strony tak, że znajdowałem się nad nią, a drugą snułem od góry do dołu jej tali.
- Tak – wyszeptała mi do ucha przytulona do mnie.
Uśmiechnąłem się szeroko.
#Megan
Co ja mam robić?! Znów się z nim spotkać? Powinien dostać za swoje, a z drugiej nie chcę tego robić. Wzięłam duży wdech i ubrana w czerwono, czarno, białą tunikę i legginsy. Ma duży dom, a raczej wille. Zadzwoniłam dzwonkiem i usłyszałam otwieranie bramy. Pchnęłam furtkę i dostałam się na posesję. W drzwiach od domu pojawił się Derek.
- Cześć – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Hej, cieszę się, że przyszłaś – wyszczerzył się do mnie – zapraszam.
Powędrowałam, prowadzona przez niego do jego pokoju. Jest wielki! Wielkości mojego w domu salonu!
- Wow! Wielki – wydusiłam.
- Tak, ale wolę, abyś swoja uwagę, skupiła na mnie – wyznał.
Spojrzałam się na niego i szczerze uśmiechnęłam się. Odwzajemnił to, przyglądając mi się.
- Co chcesz robić? – spytał.
- Rozmawiać – chciałam go poznać.
Czyli koniec gry? Najwyraźniej tak, na jakiś czas będę sobą.
- Dobrze, ja zadaję jedno pytanie, potem ty i tak na zmianę – zaproponował.
- Dobrze, mogę zacząć? – spytałam go.
- Tak.
Usiadł na łóżku i poklepał miejsce obok siebie. Usadowiłam się, a on położył się na łóżku tak, że nogami dotykał podłogi, a dalej leżał na łóżku. Ułożyłam się obok niego tylko, że ja leżałam na pościeli całym ciałem. Leżałam na boku i patrzyłam się na niego.
- Ile miałeś dziewczyn? – spytałam.
- Nie liczyłem, gdzieś ponad dwadzieścia – czekał na moją reakcję.
Spojrzałam na niego lekko zdziwiona.
- Teraz ja. Nie wiem jak masz na imię, więc to mi zdradź – zaproponował.
- Megan, ja twoje znam – powiedziałam z uśmiechem – masz teraz jakąś dziewczynę?
- Nie, masz teraz chłopaka?
- Nie, w ilu dziewczynach byłeś zakochany? – spytałam niepewnie.
- Nigdy w żadnej z którą byłem nie byłem zakochany… Kiedyś kochałem jedną, dziewczynę, ale ona mnie nie chciała, cały czas odrzucała – spuścił wzrok.
Nie mogłam być pewna czy mówi prawdę, ale jego oczy, jak gdyby to wyrażały. Pogłaskałam go po policzku.
- Może przez to stałem się łamaczem serc – podsumował.
Przytuliłam się do niego, a on położył ręce na moich plecach jeszcze bardziej mnie obejmując. Uśmiechnęłam się sama nie wiem z jakiego powodu. Zamknęłam oczy. Nie wiem ile trwaliśmy w takiej pozycji, ale z pewnością 10 minut. Położył się całym ciałem na łóżku, a ja znów leżąc na boku przyglądałam mu się.
- Ilu miałaś chłopaków? Masz jakiegoś teraz? Ilu kochałaś?
Zaśmiałam się.
- Miało być po jednym, no, ale dobrze… Nie chodzę z żadnym chłopakiem teraz, miałam dwóch chłopaków, pierwszy mi się jedynie podobał i po tygodniu rozstaliśmy się bez bólu, bo nam nie wyszło. Drugi Narcyz, pobawił się mną i zerwał po tygodniu, na szczęście byłam tylko nim zauroczona – powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Żadnego chłopaka nie kochałaś? – spytał.
- Wolałabym o tym nie rozmawiać…
Nie chciałam mu mówić, że kocham jakiegoś, bo wtedy mógłby mnie odrzucić.
- No dobrze.
Uśmiechnął się lekko i zaczął bawić się moimi włosami.
_________________________________________________________
Jakoś dużo dialogów, ale cóż. Proszę o komentarze!
Tagi: jb
30.01.2012 o godz. 12:13
#Megan
Justin chce mnie poznać z Sophie. Cieszę się, że przynajmniej będę jego koleżanką. Chłopak stanął sztywno i wpatrywał się w jeden punkt. Podarzyłam jego wzrokiem. Na werandzie Sophie całowała się z jakimś chłopakiem. Była przyparta dom ściany. Odwrócił się w moja stronę, w oczach wyraźnie czaił się ból i smutek. Przytulił się do mnie. Dalej obserwowałam sytuacje. Dziewczyna najwyraźniej próbowała się wyrwać, szarpiąc, lecz nieznajomy złapał ją za nadgarstki i przycisnął do ściany. Szturchnęłam w ramię Justina, odwracając się do niego i wskazałam głowa na jego dom. Spojrzał z niechęcią. Stał chwilę przyglądając się, ale potem od razu popędził do Sophie.
#Justin
Podbiegłem do niego i chwyciłem go za kurtkę, odciągając od Sophie.
- O znalazłaś sobie obrońcę! – krzyknął.
Sophie wtuliła się we mnie.
- Próbowałam się wyrwać, naprawdę – wyszeptała załamanym głosem.
- Wiem – wyszeptałem w jej włosy.
Przycisnąłem ją jeszcze bardziej do siebie. Patrzyłem złowieszczo na Dereka. On uśmiechnął się chytrze, przez co nie wytrzymałem i walnąłem go w nos. Odszedł parę kroków.
- Tak gramy? – spytał.
Po chwili był przy mnie i próbował mnie walnąć, lecz przytrzymałem jego dłoń swoją. Jednak on drugą walną mnie w brzuch. Od razu mu oddałem dostał w oko, które zdążył przed uderzeniem zamknąć.
Do akcji wkroczyła Megan.
#Megan
Rozdzieliłam ich spojrzałam w stronę Justina i puściłam do niego oczko. Odwróciłam się do najwyraźniej Dereka i dotknęłam jego policzek.
- O Boże nic ci nie jest? – mówiłam jak napalona fanka.
Wyjęłam szybko chusteczki z kieszeni spodni i wytarłam delikatnie krew cieknącą mu z nosa.
- Bardzo boli? – spytałam.
- Nie – zaprzeczył.
Dotknęłam czerwonego miejsca pod okiem, które musiało go bardzo piec. Zasyczał i zamknął powieki.
- Chodź, mieszkam nie daleko, opatrzymy to – zaproponowałam.
Dotknął mojego policzka.
- Jesteś piękna – wyszeptał mi do ucha.
Udawałam zakłopotanie. Pogłaskał mnie po policzku, przybliżając się do mnie. Musnął moje wargi kilka razy, za każdym odwzajemniałam pocałunek. Odsunęłam się od niego. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie.
- Idź jak wyjdziesz z posesji w lewo, muszę wypowiedzieć się na ten temat jemu – powiedziałam delikatnie.
- Nie musisz…
- … ale chce – przeciwstawiłam się – zaraz cię dogonię.
Musnął moją dolną wargę i odszedł powolnym krokiem. Podeszłam do Justina. Miał szeroko otwarte oczy ze zdziwienia.
- I jak? – uśmiechnęłam się tryumfalnie.
- Dobrze – stwierdził Justin – oby dwie jesteście za dobrymi aktorkami.
- A tak po za ty to Megan – powiedziałam.
Podałam jej rękę, która ona uścisnęła.
- Sophie.
Uśmiechnęłam się do niej i do niego.
- Pa – pożegnałam się.
- Pa – powiedział razem z Sophie, uśmiechając się szeroko.
Dobiegłam do Dereka. Przez drogę do mojego domu nie odzywaliśmy się. Usiadł na fotelu w salonie. Mama i tata są dziś w pracy do dwudziestej, a jest dopiero piętnasta.
- Zaczekaj – poleciłam.
Pobiegłam do kuchni i wzięłam lód, który owinęłam szmatką. Podeszłam powoli do chłopaka i delikatnie położyłam na oku.
- Lepiej? – spytałam.
- O wiele – wyznał.
Dotknął moją rękę, która dociskała lód. Zdjęłam ją, a on sam sobie trzymał. Przyjrzałam mu się dokładnie. Przystojny jest! Ciemne włosy, zielone jak las oczy, umięśniona odpowiednio, nie za bardzo, nie za mało, sylwetka. Uśmiechnęłam się do niego, gdy odłożył lód. Wyciągnął w moją stronę wyprostowaną rękę, która chwyciłam. Pociągnął mnie do siebie tak, że siedziałam mu na kolanach.
- Muszę wyglądać okropnie – stwierdził i spuścił głowę.
- Coś ty! Wyglądasz tak jakoś rycersko – odparłam.
Spojrzał na mnie znów z uśmiechem i iskierkami w oczach.
- Muszę się częściej bić – stwierdził.
Po chwili wybuchliśmy z mojej strony udawanym śmiechem. Przysunął się bliżej mnie i prawie mnie już całował, jednak ja szybko odsunęłam się od niego z rozbawieniem, schodząc mu z nóg. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Będę już iść – odparł.
- Dobrze – kiwnęłam głową.
Odprowadziłam go do drzwi, jednak wcześniej podał mi swój numer, a ja mu swój.
- Pa – wyszeptał głaskając mój policzek.
- Pa.
Stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek, na co się uśmiechnął. Zamknęłam za nim drzwi. Czyż bym się spodobała łamaczowi serc?
#Sophie
- Zszokowała mnie trochę ta Megan – wyznałam.
- Dlaczego? – spytał Justin.
- Spodobała się Derekowi, jeszcze na żadną tak nie patrzył – stwierdziłam.
- Chyba chce to wykorzystać.
- W jaki sposób? – spytałam zdziwiona.
- Chce złamać mu serce, za to, że złamał on je tak wielu innym dziewczyną.
Westchnęłam i wtuliłam się w niego. Czyli, ze jest piękna. Boję się, że Justin zmieni zdanie i z nią będzie.
- Ty mi się podobasz, pamiętaj o tym – wyszeptał mi do ucha jakby czytając moje myśli.
- Pamiętam…
Musnęłam jego dolną wargę, lekko ją przygryzając. Justin uśmiechnął się i jeszcze mocniej mnie przytulił. Ciekawe o czym myśli.
- Wiesz myślałem sobie, może jutro wybierzemy się idziesz wieczorem? – spytał.
Czy aby nie czyta moich myśli?!
- Randka? – spytałam.
Kiwnął głową na tak. Pocałowałam go znowu z szerokim uśmiechem. Jestem bardzo szczęśliwa przy nim!
______________________________________________________________
I jak, podoba się? Mam nadzieję, że tak.
Tagi: jb
29.01.2012 o godz. 18:18
#Sophie
Uśmiechnęłam się do siebie zadowolona. Znów jest mój!
Wiem, głupio postąpiłam zgadzając się na chodzenie z Derekem, ale wtedy pomyślałam, że w końcu mogę być tą popularną.
Usłyszałam ciche pukanie, wiedziałam kto to, więc podeszłam pewnie i szeroko otworzyłam drzwi. Mój uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył gdy spojrzałam na jego goły tors. Zagryzłam wargę, próbując się opanować i nie rzucić się na niego. Jak to możliwe, że mnie tak pociągał?
- Oglądamy razem film? – spytał z uśmiechem.
Postanowiłam trochę z nim pograć.
Podrapałam się po głowie i spojrzałam na zegarek na ręce, który wskazywał dziewiętnastą. Zagryzłam wargę jeszcze bardziej i patrzyłam się w ścianę za nim. Westchnęłam.
- Wiesz… no… nie za bardzo... – udawałam jąkanie – Umówiłam się z… chłopakiem.
Spojrzałam na niego. Stracił swoja pewność. Nie patrzył na mnie lecz na swoje buty. Nie buzował wściekłością czy zazdrością, był smutny.
- No… to miłej zabawy, życzę.
Odwrócił się i chciał odejść. Złapałam go za nadgarstek, stanęłam naprzeciwko niego. Patrzyłam w jego oczy z tryumfalnym uśmiechem. Po czym wpiłam się w jego wargi.
Zdecydowanie całował najlepiej ze wszystkich chłopaków z jakimi się całowałam. Położył swoje dłonie na moich plecach i przysunął bliżej siebie. Wtuliłam się w jego tors, przerywając pocałunek.
- Co to w ogóle ma znaczyć? – spytał zdezorientowany.
- To? – wyszeptałam.
Musnęłam jego wargi.
- Między innymi – stwierdził.
Zaśmiałam się. Patrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Głuptasie, z nikim się nie umówiłam! Grałam, chciałam zobaczyć twoją reakcję! – krzyknęłam z uśmiechem.
- Osz ty nie grzeczna.
Przycisnął mnie do siebie i pocałował. Wplotłam palce w jego czuprynę. Pierwszy raz wypróbowaliśmy francuski pocałunek. Z jednej strony chcę się z nim całować, a z drugiej widzieć jego piękne tęczówki. Niestety nie jest to możliwe jednocześnie. Oderwałam się od niego i obserwowałam go z zachwytem.
- To co, film? – spytał.
- Tak! – krzyknęłam.
Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam w stronę salonu. Usadowiłam się na sofie, a on włączył film. Kiedy wrócił wtuliłam się w niego.
#Justin
Udałem się do parku królewskiego. Siedziała tam… Nie wybrałem jej i zdawałem sobie sprawę, że być może cierpi, ale nadal miałem chęć jej widywania.
- Cześć – powiedziałem niepewnie i cicho.
Ona spojrzała na mnie zdziwiona. Zapewne nie wiedziała co zrobić.
- Wybrałem Sophie, trochę późno ci to mówię, ale teraz dopiero się na to zdobyłem – wyznałem.
- Wiem…
Usiadłem obok niej.
- Chciałbym nadal ciebie spotykać i rozmawiać.
- Ja też – wyznała i nieśmiało uśmiechnęła się patrząc na mnie.
____________________________________________________
Nijaki... Mam nadzieje, że na następne rozdziały będę miała więcej pomysłów. Znów dziękuję i to za tak dużą ilość komentarzy!
Tagi: jb
28.01.2012 o godz. 21:54
#Megan
Padłam szczęśliwa na łóżko. Uśmiechnęłam się na wspomnienie pocałunku. Powiedział : „ Do zobaczenia”, ale to zapewne abym nie byłą smutna. Nie wróci, nie… Tego co tak bardzo pragnę nie będę miała. Po moim policzku poleciała łza. Dlaczego?! Głupie pytanie! Po prostu tak się stało, czasu nie cofniesz. Może jednak mnie wybierze? Spojrzałam na okno w bok, całował się z Sophie. Okropnie zabolało. Skuliłam się na tapczanie i pozwoliłam łzom do woli płynąć. Najpierw Stefano teraz Justin, za łatwo się zakochuję! Muszę zapomnieć o nim, o nich! Nowa miłość? Stanowczo, kategorycznie nie! Nie chcę więcej cierpieć, a Justina w końcu przestanę kochać, wystarczy trochę czasu i zapomnę. Podniosłam się do pozycji siedzącej i znów spojrzałam w okno sąsiada. Dziewczyna uśmiechała się szeroko, miałam ochotę spojrzeć na chłopaka, ale to za bardzo by bolało. Westchnęłam. Wzięłam kubek do rąk i oparłam głowę o ścianę siadając na łóżku. Czas zaleczy rany. Tylko czy dalej będę normalnie funkcjonować?
#Justin
Nie potrzebuję wyjazdu, teraz jestem pewny kocham Sophie. Powiedziała, że zerwała z Derekiem i chce być ze mną. Ucieszyłem się jak wariat, a podczas pocałunku, poczułem, że naprawdę ją kocham, ją nie Megan jak jeszcze przed kwadransem myślałem.
Sophie pogłaskała mnie po policzku. Uśmiechnąłem się przepełniony szczęściem.
- … teraz będziesz moją dziewczyną? – spytałem.
- Tak! – krzyknęła.
Wpiła się w moje usta. Uśmiechałem się przez pocałunek.
- Bardzo się cieszę – wyszeptałem jej do ucha.
Położyliśmy się na łóżku tak, że dziewczyna leżała na moim torsie i rysowała na nim palcem jakieś kółka.
- Kocham cię – wyznałem.
Pocałowałem ją w czubek głowy. Dziewczyna spojrzała mi w oczy i się uśmiechnęła.
- Ja kocham ciebie bardziej – powiedziała z szerokim uśmiechem.
- Ja bardziej – wyszeptałem i przegryzłem delikatnie płatek jej ucha.
Dziewczyna zachichotała.
#Megan
Usiadłam pod klasą od biologii i wpatrywałam się tępo w okno i chmury na niebie. Dostałam ochrzan od nauczycielki, bo nie uważałam na lekcji i potem stawiłam się jej. Od razu wezwała moją mamę. Właśnie teraz z nią rozmawia.
- Zakochała się bez wzajemności, pewnie to dlatego – usłyszałam słowa matki.
Zezłościłam się, że mówi o moich prywatnych sprawach. Wplotłam palce między rozpuszczone włosy. Po chwili drzwi się otworzyły o mało co mnie nie uderzając. Wstałam gwałtownie. Nauczycielka spojrzała na mnie pobłażliwie i odeszła.
- Jedziesz ze mną do domu? – spytała.
Pokiwałam głową na nie. Wyszłam ze szkoły i ruszyłam w stronę parku królewskiego. Ludzie obok mnie się bardzo śpieszyli i co chwile ktoś ze mną się zderzał. Dotarłam do mojego ulubionego miejsca. Powoli stanęłam na mostku i przyglądałam się płynącej, zielonej wodzie. Usiadłam na ziemi, nie zwracając uwagi na to, ze ubrudzę sobie spodnie. Dotknęłam delikatnie opuszkami palców, miejsce gdzie się całowaliśmy. Powinnam o min zapomnieć, ale chyba tak naprawdę nie chcę. Zaczął podać deszcz. Ze smutkiem wstałam i spojrzałam na szare niebo. Ciemne jak ja bez niego. Na moim policzku już nie były same krople, lecz też łzy, spowodowane stratą osoby, którą kocham.
______________________________________________________________
Tak wiem krótki :/, ale jest z Sophie. Dziękuję za komentarze :D!
Tagi: jb
26.01.2012 o godz. 14:18
#Justin
Co ja wyprawiam?! Megan miała rację muszę to przemyśleć w spoju z dala od nich.
Westchnąłem i udałem się do swojego pokoju. Jutro czwartek powiem dziewczyną, że wyjeżdżam, a w piątek po lekcjach pojadę gdzieś pod Londyn. Usłyszałem, że ktoś wchodzi do mojego pokoju. Po chwili Sophie była już przy mnie. Pogłaskała mój policzek, lecz ja chwyciłem delikatnie jej dłoń i zdjąłem ze swojej twarzy. Nie miałem ochoty, nie chciałem się z nią całować. Co się ze mną dzieję?! Spojrzała na mnie zdziwiona.
- Muszę to wszystko przemyśleć w spokoju – wyznałem- wyjeżdżam na weekend.
- Dlaczego? Nie jest ci ze mną dobrze? – spytała ze smutkiem.
- Przecież chodzisz z Derekiem, nie kochasz go? – spytałem.
- Nie on też mnie zdradza.
Spuściła głowę. Przytuliłem ją.
- … a mnie? – spytałem niepewnie.
- Chyba też nie – wyznała.
Odsunęła się ode mnie i wybiegła z pokoju. Usiadłem na łóżku i zacząłem wpatrywać się w ścianę. Czemu teraz mnie to nie Boli? W końcu którą kocham?
#Megan
Widziałam ich… Chyba się nie całowali, nie wiem nie mogłam dalej na to patrzeć, za bardzo bolało. Przykryłam się kołdrą po czubek głowy. Zaczęłam płakać, chciałam go dalej widywać, rozmawiać z nim, śmiać się przy nim! Westchnęłam i zaniosłam się jeszcze większym płaczem. Teraz jestem pewna, kocham go!

Zjadłam płatki z zimnym mlekiem, co u mnie jest nowością.
- Kochanie co się stało? – spytała troskliwie mama.
- Nic – odparłam obojętnie.
- Co się stało? – dopytywała.
- Ni… Miałaś rację zakochałam się w nim – wyznałam.
Usiadłam na stołku i schowałam twarz w dłonie.
- Och! I co? – pytała dociekliwie.
- On mnie nie kocha, Nawe mu się nie podobam – stwierdziłam.
Wstałam i westchnęłam przeciągle. Wybiegłam z domu chwytając po drodze torbę. Pobiegłam w stronę szkoły. W połowie drogi nie wytrzymałam i słone łzy poleciały po mojej twarzy.
#Justin
Ruszyłem w stronę wyjścia z domu. Jednak zderzyłem się z Sophie. Upadła na mnie. Przysunęła swoje usta do moich. Nie! Nie! Nie! Zepchnąłem ją z siebie. Na początku miałem na to ochotę, jednak przypomniała mi się Megan i od razu oprzytomniałem. Co to ma oznaczać?

- Igna! – krzyknąłem.
Dziewczyna odwróciła się w moją stronę.
- Co tam? Jak dzisiejsza szkoła? – spytała.
- Dobrze. Jednak chcę abyś wiedziała, że wyjeżdżam na weekend.
- Co? Dlaczego?
- Muszę przemyśleć wiele spraw – wyznałem.
- Tylko pamiętaj o mnie – powiedziała i zaśmiała się głośno.

Wiedziałem, że ją tu spotkam! Podszedłem do ławki na której siedziała i rysowała krajobrazy. Kiedy byłem już blisko niej, mnie zauważyła. Mała strach w oczach.
- Cześć – powiedziałem nie pewnie.
Usiadłem obok niej.
- Cześć – powiedziała niemal nie słyszalnie.
- Wyjeżdżam…
Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że już pewnie nie chce mnie widzieć i po co w ogóle jej to mówię?
- Po co? – zachęciła do dalszej wypowiedzi.
- Muszę wszystko przemyśleć, gdzieś z dala od…
- Nas – dokończyła.
Pokiwałem głową na tak.
- Tylko na weekend, mam nadzieję, że jak wrócę będę wiedział, która z was mi się naprawdę podoba.
Zdawałem sobie sprawę, iż może ją to ranić, ale chciałem, aby znała prawdę. Milczała. Postanowiłem odejść. Wstałem z ławki, jednak Megan złapała mnie za dłoń. Patrzyłem na nią uważnie. Biła się najwyraźniej z myślami i nadal trzymała delikatnie moją dłoń. Spojrzała niepewnie w moje oczy.
- Kocham cię - wyznała.
W jej oczach mieścił się niewyobrażalny ból, cierpienie, które zapewne powstało przeze mnie. Zapragnąłem… Przybliżyłem się d niej i tak jak za pierwszym razem musnąłem kilka razy jej wargi. Trzymałem ją w talii i przysunąłem do siebie, tak, że stykaliśmy się całym ciałem. Dziewczyna odpowiadała mi równie delikatnie na każdy pocałunek. Nie chciałem się od niej odrywać, ona chyba też, bo oplatała swoimi dłońmi mój kark i nie puszczała. Odsunąłem się delikatnie, zdjąłem ręce z jej talii, a ona z mojego karku. Spojrzał gdzieś w bok wyraźnie zmieszana. Chwyciłem jej podbródek i delikatnie pocałowałem dolną wargę dziewczyny.
- Pa – wyszeptała.
- Do zobaczenia – wyszeptałem jej do ucha.
Ruszyłem w swoją stronę.
_________________________________________________________________
Zapewne jesteście zawiedzione, ale po prostu to jest mój cel. Dziękuję za wszystkie komentarze!
Tagi: jb
24.01.2012 o godz. 19:06
Wracając ze szkoły dostałam wiadomość. Wyciągnęłam telefon z plecaka i spojrzałam na ekran. Widniało na nim: „ Masz wiadomość od Justin”. Szybko nacisnęłam na: „ Otwórz”.
Wyświetliła się krótka wiadomość:„ Czesc, masz czas? Moze sie spotkamy?”.
Bardzo się ucieszyłam z możliwości spotkania się z nim. Od razu odpisałam: „ Dobrze, za 15 minut obok mostku w parku?”. Dostałam wiadomość: „ Swietnie, czekam!”. Uśmiechnęłam się i przyśpieszyłam kroku.
Jest! Widzę go! Usiadłam obok niego na mostku.
- Cześć – powiedziałam szerokim uśmiechem.
Swoją torbę ułożyłam obok siebie.
- Cześć – powiedział obojętnie.
- Masz jakąś sprawę czy po prostu chciałeś się spotkać? – spytałam.
- Mam wiele spraw – spuścił głowę – ale raczej chciałem się z tobą spotkać, aby o nich zapomnieć.
- Wiem gdzie mieszkasz – zmieniłam temat.
- Tak? Skąd? – od razu się ożywił i patrzył na mnie z zaciekawieniem.
- Widać twój pokuj z mojego, dziwne, że wcześniej ciebie nie zobaczyłam – wyznałam.
Kiwnął głowom ze zrozumieniem.
- Czyli, że… Widziałaś jak się całowałem z Sophie? – spytał.
Poczułam jak się rumienię. Spuściłam głowę, aby tylko nie patrzeć w jego oczy.
- Tak, nie byłam pewna czy to Sophie… - zacięłam się.
Chłopak podniósł moją głowę chwytając za podbródek tak abym patrzyła w jego oczy.
- Przepraszam – wyszeptam ze smutkiem.
- Jak mogłaś! No wiesz! – krzyknął w żartach.
Nie obraził się na mnie! Uśmiechnęłam się szeroko.
- Jak ja cię dopadnę! – krzyknął.
Chciał mnie chwycić, ale zdążyłam wstać. Odwróciłam się i chciałam zacząć biec, lecz potknęłam się o swój plecak. Dobrze, że mnie złapał inaczej bym upadła. Całym ciałem byliśmy przyklejeni do siebie, jedynie pomiędzy naszymi twarzami było kilka centymetrów przerwy. Spojrzałam w jego oczy. Brązowe, jak mleczna czekolada. Pomiędzy nami przeszła jakaś dziwna iskra, on chyba też to poczuł. Obejmował mnie cały czas w talii, przechylił głowę w bok i przysunął swoje wargi do moich, spojrzał w moje oczy pytającym wzrokiem po czym pocałował delikatnie moją dolną wargę. Zapragnęłam więcej, szczerze nie obchodziło mnie teraz, że kocha inną. Teraz ja pocałowałam go w usta rozsuwając jego wargi. Muskał moje usta jeszcze kilka razy, podczas których cały czas miałam zamknięte oczy i ręce umieszczone na jego szyi. Otworzyłam oczy równocześnie z nim, nadal się obejmowaliśmy. Staliśmy tak przez długi czas (czyli z 10 minut). Justin zdjął jedną rękę z mojej tali. Miałam ochotę ją chwycić i ułożyć tam gdzie była. Jednak on zaczął gładzić swoimi palcami mój policzek. Zamknęłam oczy rozkoszując się jego dotykiem. Kiedy poczułam, że przestał i zdjął rękę z mojej tali od razu otworzyłam oczy. Spojrzał na mnie z bólem, siadł na mostku spuszczając nogi w dół i zakrywając twarz dłońmi. Usiadałam obok niego.
- Justin – wyszeptałam delikatnie.
Ta piękna dla mnie chwila przeminęła, teraz musiałam coś zrobić, aby nie miał wyrzutów sumienia.
- Przepraszam – wyszeptał – nie powinienem.
Wstał i chciał odejść. Teraz to ja mu na to nie pozwoliłam.Chwyciłam go za rękę i odwróciłam w swoją stronę.
- Poniosło nas trochę, nie przejmuj się tym – stwierdziłam.
Patrzył na dal na mnie ze smutkiem.
- Tylko, że ja siebie kompletnie nie rozumiem! – krzyknął.
Wyrwał dłoń z mojej i pobiegł do wyjścia. Chwyciłam swoja torbę i spojrzałam na krajobraz podczas zachodu słońca. Mogłam się opanować! Tak to miałam nadzieję chociaż na przyjaźń, a teraz na nic. Po moim policzku poleciała jedna słona łza. Czemu muszę tak cierpieć?! Przecież tylko mi się podoba! Nie będzie chciał się już więcej ze mną spotkać… Łzy, które próbowałam powstrzymać teraz wygrały i pozwoliłam im otulić moją twarz.
___________________________________________________________
Nie wiem czy uda mi się dodać nowy rozdział w tygodniu szkolnym, bo mam szkołę i przed feriami wiele testów :/, jednak mam nadzieję, ze tak. Mam jakoś dużo weny :D.
Pytanie: "... a teraz chcecie, aby z którą był?"
Tagi: jb
22.01.2012 o godz. 20:14
#Justin
Ruszyłem do parku mając nadzieję, że spotkam Megan.
Siedziała na ławce i czytała co jest na niej napisane. Postanowiłem ją wystraszyć. Podszedłem ją od tyłu, puknąłem w plecy i krzyknąłem jej do ucha: „Buu!”. Podskoczyła ze strachu. Odwróciła się w moją stronę. Ja uśmiechałem się z dumą, a ona patrzyła na mnie złowieszczym wzrokiem.
- Cześć – powiedziałem z szerokim uśmiechem.
- Cześć, co u ciebie? – spytała się.
- Nijak, nadal niczego nie jestem pewny – odparłem smutno.
- Potrzebujesz chwili spokoju z dala od nich – mówiła z przekonaniem.
- Może gdzieś wyjadę, ale nie teraz – stwierdziłem – może gdzieś się przejdziemy?
- Jeżeli mogę to pokażę ci moje ulubione miejsce, dobrze? – spytała niepewnie.
- Jasne, prowadź.
Przez całą drogę opowiadaliśmy sobie kawały i oczywiście śmialiśmy się z nich.
- Poczekaj my idziemy do parku królewskiego? – spytałem.
- Tak, dokładnie do małej rzeczki – zdradziła.
Stanęliśmy pod bramom.
- Gdzie teraz? – spytałem.
- Tam – pokazała palcem na krzewy i drzewa.
Po co mielibyśmy tam iść? Ja w tym nic ładnego nie wiedzę?
- To twoje ulubione miejsce? – spytałem z niesmakiem.
- Nie to miejsce mieści się za tymi krzewami.
Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w tamtą stronę. Weszliśmy w krzaki, a za nimi ujrzałem małą rzeczkę i stary płotek, a nad nim płaczące wierzby. Stanęliśmy na nim i przyglądaliśmy się widokowi.
- Ładnie tu – stwierdziłem.
- Mój tata powiedział mi, że przed tym jak powstał tu park to każdy chodził skrótem, właśnie tym mostkiem, ale jak już go stworzyli to każdy o tym zapomniał, więc postanowiłam to znaleźć i znalazłam – opowiadała patrząc na starą wierzbę.
- Gratuluję – powiedziałem z uśmiechem.
- … a tak w ogóle to znamy tylko swoje imiona – zauważyła.
- Nie prawda znamy siebie nawzajem bardzo dobrze – poprawiłem.
- No, z drugiej strony tak – uśmiechnęła się delikatnie.
W ciszy, która nam nie przeszkadzała obserwowaliśmy przyrodę.
- Twój mętlik w głowie chyba się powiększył – stwierdziła.
- Tak – westchnąłem – znowu całowałem się z Sophie, było świetnie tylko ona znowu nie wie kogo wybrać.
- Ma mętlik w głowie – powiedziała i się zaśmiała.
Spojrzałem na nią zdziwiony.
- Pasujecie do siebie – powiedziała smutno.
Jednak po chwili już się do mnie uśmiechała. Spojrzałem na zegarek.
- Muszę wracać – powiedziałem za smutkiem.
- Mogę twój numer? – spytała się jeszcze.
- Tak, proszę – powiedziałem i podyktowałem jej numer, który po chwili zapisała.
Podała mi swój i się rozstaliśmy zwyczajnym: „Cześć.”.
#Megan
Obracałam swój telefon w ręce, zastanawiając się czy wysłać mu jedno zwykłe: „Dobranoc!”. Odłożyłam telefon na biurku i usiadłam na parapecie przy oknie, biorąc do rąk kubek gorącej czekolady. Westchnęłam obserwując niebo. Spojrzałam do domu naprzeciwko mojego. Ktoś, jakiś chłopak siedział też na parapecie i przyglądał się czemuś. Przymrużyłam oczy, aby lepiej się mu przyjrzeć. To Justin! Uśmiechnęłam się, mając nadzieję, ze mnie zauważy. Już wiem gdzie mieszka. Mój pokój jest na tyłach domu i jego widocznie też dzieli nas jedynie ogrody, odgrodzone od siebie dość wysokim murem. Spojrzałam powrotem w jego stronę. Ktoś do niego wszedł, rozmawiał z tą osobą. Już po chwili ją widziałam, całowali się. Poczułam ukucie zazdrości. Tak, zazdrościłam, najprawdopodobniej Sophie, że jest obok niej i się o nią troszczy. Chciałabym mieć takiego chłopaka, jak on. Zeszłam z parapetu i ułożyłam się na łóżku, przykrywając kołdrą. Czyli jednak mi się podoba?
__________________________________________________________________
Wow! To już mój 11 rozdział! Dziękuję za wszystkie komentarze, one dodają niesamowitą wenę!
Tagi: jb
22.01.2012 o godz. 12:30
Odświeżona, ubrana w nowe ubranie weszłam do swojego pokoju. Mama stała przy burku odwrócona do mnie tyłem. Chrząknęłam, a ona od razu odwróciła się w moją stronę. Trzymała coś w ręce, rozpoznałam! To mój szkicownik, rysowałam wazon z kwiatami i zostawiłam na blacie.
- Masz talent – stwierdziła – tylko ciekawi mnie, co to za chłopak?
Podała mi szkicownik otworzony na rysunku z Justinem. Uśmiechnęłam się przypominając sobie jego.
- Justin – powiedziałam krótko.
- … a czy Justin jest twoim chłopakiem? – spytała podejrzliwie.
- Nie! Z jednej strony go znam, a z drugiej nie – wyznałam.
Nadal patrzyłam się na rysunek.
- Nic nie rozumiem.
- Znam tylko jego imię, spotkaliśmy się dwa razy, za pierwszym razem kiedy płakałam, że chłopak ze mną zerwał, a potem znów i wtedy to naszkicowałam.
Nie chciałam jej mówić, że mu wszystko co we mnie siedziało powiedziałam. Zapewne by się zdenerwowała tylko.
- Jest bardzo przystojny… Nie zakochałaś się w nim? – spytała.
- Nie! Lubię z nim rozmawiać, to wszystko – zareagowałam szybko.
Mama wyszła z mojego pokoju, a ja położyłam się na łóżku.
Justin… Teraz dopiero o nim pomyślałam, od naszego ostatniego spotkania minęło dopiero, albo już kilka dni. Podoba mi się? Znów mam mętlik w głowie!
Zakryłam dłońmi twarz.
Chcę go dalej widywać. Jednak nie jest w moim typie. Przecież lubię bardzo umięśnionych, opalonych, pewnych chłopaków, wiec wychodzi, że tak naprawdę mi się nie podoba. Szkoda tylko, iż nie jestem tego taka pewna.
Westchnęłam i zwlekłam się z łóżka.
#Justin
Oglądam właśnie razem z Sophie kabaret. Cały czas wybuchamy niepohamowanym śmiechem. Przerwa na reklamy…
- Justin… Nadal ci się podobam? – spytała Sophie.
Spuściłem głowę, co mam powiedzieć, skłamać czy wyznać prawdę. Podniosłem głowę i spojrzałem w jej szare oczy, w których na powrót widziałem podziw i zachwyt.
- Nadal mi się podobasz – wyznałem.
Przysunęła się do mnie. Palcem przejechała po mojej dolnej wardze. Jeden kosmyk włosów spadł jej na policzek, delikatnie wsunąłem go za jej ucho. Uśmiechnęła się do mnie. Już po chwili czułem jej wargi na swoich. Coraz bardziej pogłębiałem pocałunek. Wiedziałem, że chodzi z innym, lecz za bardzo ją kochałem, aby puścić.

Chciałem wstać, ale nie pozwalała mi na to osoba przytulona do mnie. Pogłaskałem dziewczynę po włosach. Uśmiechnąłem się na wspomnienie wczorajszego wieczora. Po pocałunku od końca kabaretu była we mnie wtulona, a potem chciała ze mną spać ( ludzie bez skojarzeń!). Poczułem, że mocniej mnie przytula.
- Dzień dobry – powiedziałem.
Pocałowałem ją w czubek głowy. Rozróżniła swój uścisk, więc wstałem szybko Wychodząc z pokoju, krzyknąłem jeszcze do niej:
- Musimy iść do szkoły!

Chwyciłem za klamkę od drzwi wejściowych do domu. Jednak Sophie nie pozwoliła mi na wyjście.
- Moglibyśmy to co się stało zachować dla siebie? – spytała.
- Dobrze. Tylko co chcesz zrobić?
Miałem nadzieję, że zerwie z Derekiem i będzie ze mną.
- Nie wiem. Muszę pomyśleć – odparła.
Zagryzłem dolną wargę, po czym wyszliśmy z domu.
__________________________________________________________
Taki bonus, przez to, że tak długo nie dodawałam nowych rozdziałów.
Tagi: jb
21.01.2012 o godz. 20:02
Razem z Igną wybrałem się na spacer do parku.
- Chodź usiądźmy – zaproponowała.
Usadowiłem się na jednej z wielu ławek, a Igna obok mnie. Pozwalała dotykać wiosennym promieniom słońca swoją twarz. Przyglądałem się jej z zachwytem. Dla niej wszystko było łatwe, proste. Spojrzała na mnie z uśmiechem, co od razu odwzajemniłem. Położyła rękę na moim policzku. Zszokowała mnie jej stanowczość. Po chwili wpiła się w moje usta. Podobało mi się to, ale oderwałem się od niej. Nie mogłem tak postępować!
- Co się stało? – spytała zadziwiona.
- Mi nadal podoba się Sophie – wyznałem.
- Szkoda, ale mam nadzieję, że nadal będziemy się kolegować.
- Z chęcią – odparłem.
Jednak przez resztę spaceru Igna patrzyła się na moje usta, a nie w oczy. Co to ma oznaczać?
# Megan
- Nie chce z tobą być – powiedział pewnie.
Patrzyłam na niego ze łzami w oczach. Przecież mówił, że mu się podobam, a teraz ze mną zrywa?!
- … więc po co mnie pytałeś o chodzenie, sporo po tygodniu ze mną zrywasz?! – krzyknęłam zła.
- Znudziłaś mi się – stwierdził.
- Czyli jednak miałam razie jesteś narcyzem!
Odbiegła od niego. Nie mogłam patrzeć w jego twarz. Tylko czy ja go kocham, kochałam? Nie wiem…
- Hej, nie płacz – powiedział ktoś obok mnie.
Po chwili zauważyłam wyciągniętą w moją stronę dłoń z chusteczką. Wytarłam łzy.
- Dziękuję.
- Nie ma za co – odpowiedział z lekkim uśmiechem.
Był przystojny, lecz daleki mojemu ideałowi.
- Jak chcesz to możesz mi się wygadać, ulży ci – zaproponował.
- Mam mętlik w głowie – wyznałam.
W sumie nie wiem czemu mu to mówiłam. Czułam, że mogę mu zaufać. Widziałam w nim jakby bratnią duszę.
- To tak jak ja.
Oparł się o oparcie ławki i wpatrywał w chmury błądzące po niebie.
- Jest taki chłopak poprosił mnie o chodzenie, a po tygodniu zerwał, mówiąc, że mu się znudziłam. Tak na prawdę to nie wiem co w ogóle do niego czuje, ale boli gdy teraz o nim myślę – wyrzuciłam z siebie.
W moich oczach na powrót zbierały się łzy. Gdy on to zauważył od razu mnie przytulił. Głaskał mnie delikatnie po plecach.
- Nie płacz przez niego – powiedział spokojnie.
Odsunęłam się od niego. Obserwowałam uważnie.
- … a ty, czemu masz mętlik w głowie? – spytałam się.
- Ja? – spytał zdziwiony.
- Tak, nieznajomemu najłatwiej się wygadać.
- W skrócie to chyba kocham jedną dziewczynę Sophie, całowała się ze mną, spędzaliśmy razem czas. Jednak kiedy spytałem o chodzenie, to po prosiła mnie o czas na przemyślenie. Widziałem jak całowała się z innym, przyjaźnimy się teraz. Poznałem nowa dziewczynę, nie czuje nic do niej, jednak jak dziś mnie pocałowała to mi się to spodobało. Nie wiem co ma robić! – krzyknął.
Schował twarz w dłonie.
- Znajdziesz odpowiedź tak jak ja na własne pytania – stwierdziłam.
Uśmiechnęłam się blado. Spojrzał na mnie.
- Czas leczy rany, wystarczy poczekać – powiedział.
- Tak po za tym to jestem Megan – przedstawiłam się.
- Justin – uścisnął moją dłoń.
#Justin
Znów spotkałem nową dziewczynę. Jednak zupełnie inną od wcześniejszych.
- Stary! Normanie wow! Ile ty tych dziewczyn wyrywasz?! – podniecił się Chris.
Nie wiem skąd oni wiedzą z jaka, gdzie dziewczyną byłem. Śledzą mnie czy co?
- … ale skąd wiecie, że poznałem jakąś dziewczynę? – spytałem podejrzliwie.
- Jedna osoba cię widziała i teraz cała szkoła o tobie gada!
- Co?! – krzyknąłem zdziwiony.
Jak to w ogóle możliwie. Wcześniej byłem niewidzialny, a teraz każdy o mnie rozmawia.
- Justin! – usłyszałem, że ktoś krzyczy moje imię, albo raczej dwie osoby.
Odwróciłem się i zobaczyłem z lewej strony Sophie, a z prawej Igne.
- Tak?
- O co tu w ogóle chodzi? – spytała Sophie.
- O nic – odparłem.
- Cała szkoła rozmawia o tym, że poznałeś nową dziewczynę! Dlaczego o tym nie wiem? – spytała się Igna.
- Czemu my! – poprawiła Sophie.
Przewróciłem oczami.
- Tak poznałem nową dziewczynę, ale o co ta sensacja? Po prostu rozmawiałem z nią! – wkurzyłem się.
- Mi mówiła koleżanka, że się z nią całowałeś – powiedziała spokojnie Igna.
Zauważyłem, że koledzy oddalają się od nas i coś szepczą między sobą. Wspaniale!
- To tylko plotki! I od kąt się tak wszyscy mną interesują? – spytałem rozglądając się po uczniach.
- Wiesz… Chyba od kąt niby tak szybko zmieniasz dziewczyny – stwierdziła Sophie.
- … ale to nieprawda!
#Megan
- Córeczko, gdzie byłaś? – spytała mama.
- Zerwał ze mną – powiedziałam.
Popędziłam do swojego pokoju.
Nowy kolega, a może już przyjaciel? Zapewne już go nie spotkam. Jednak jest miły, przez jedna rozmowę bardzo dobrze go poznałam, a on mnie. Pomógł mi…

- Gdzie idziesz? – spytał mnie się tata.
Czytał jak zwykle rano w sobotę gazetę.
- Pochodzić! – krzyknęłam i już mnie nie było.
Włożyłam do uszu słuchawki i ruszyłam przed siebie.
Było trochę zimno, ale to nic. Patrzyłam na kwitnące kwiaty, zaczynające nowe życie. Zrozumiałam, Narcyz tylko mi się podobał, nie kochałam go, po prostu nie mogłam znieść myśli, że mnie porzucił. Usiadłam na jednej z ławek. Środek marca jak wiele się u mnie zmieniło. Rodzice więcej zarabiają, lecz nadal mają dla mnie czas.
Wyciągnęłam mały szkicownik z torby w której znajdowało się jeszcze parę innych drobiazgów. Zaczęłam rysować pięknie oświetloną słońcem wiśnie. Szkicowanie ładnie mi wychodzi, ale rysunek, gdzie muszę dodać kolory już nie. Kiedy skończyłam zaczęłam się rozglądać za nowym punktem do naszkicowania.
- Cześć – usłyszałam za sobą.
Odwróciłam się i ujrzałam Justina.
- Mogę się dosiąść? – spytał z uśmiechem.
- Jasne.
Poklepałam miejsce obok siebie. Usiadł opierając się o oparcie ławki.
Ten widok był piękny on patrzący się w niebo, a za nim aleja ławek, kwitnących drzew.
- Nie ruszaj się! – krzyknęłam.
Zaczęłam szkicować, oczywiście pomijając ruszające się osoby.
- Skończyłam – zakomunikowałam.
- Pokaż! – zażądał.
- Nie!
- Po to tyle siedziałem bez ruchu, żeby później nie zobaczyć efektu? – spytał.
Podałam mu szkicownik.
- Pięknie rysujesz, tylko jedna rzecz mi się w tym nie podoba – wyznał.
- Co? – spytałam szybko.
- To, że tam jestem – odparł.
- Według mnie najładniej wyszedłeś! – zbulwersowałam się.
Uśmiechnął się.
- I co u ciebie?
- U mnie dobrze. Uświadomiłam sobie, że nie kocham/ kochałam jego i zapomniałam, a u ciebie? – spytałam go.
- Nadal mam mętlik w głowie. Nic już nie wiem. Dodatkowo cała szkołą się zaczęła nagle mną interesować.
- Nie przejmuj się nimi – powiedziałam pocieszająco.
______________________________________________________________
Najdłuższy rozdział jaki napisałam do tej pory. Mam nadzieję, że ktoś to czyta.
Pytanie: " Jak myślicie z kim będzie Justin? Z kim chcecie aby był?"
Tagi: jb
21.01.2012 o godz. 14:51
Sophie udała się gdzieś, nie chciała powiedzieć gdzie. Sam postanowiłem z nudów iść do parku.
Ona stała tam pod wierzbą, chciałem do niej podejść, ale wyprzedził mnie najprzystojniejszy chłopak z całej szkoły. Rozmawiali… Nie chciałem im przeszkadzać więc skierowałem się w odwrotną stronę. Spojrzałem jeszcze raz z ciekawości. Całowała się z nim! Przecież jeszcze wczoraj mówiła do mnie : ”Kochanie.”. Stałem jak wmurowany w ścianę. Chciałem się ruszyć, ale nie mogłem. Bolało i to bardzo. Nareszcie, odbiegłem od nich. Usiadłem na ławce i schowałem twarz w dłoniach. Wziąłem duży wdech. Pomogło, uspokoiłem się. Skoro mnie nie chce to trudno. Muszę być twardy!
Wstałem i ruszyłem do domu. Włączyłem telewizor, tępo patrzyłem się na ekran, czekając na powrót Sophie. Usłyszałem, że drzwi od domu się otwierają.
- Cześć! – krzyknęła z radością.
- Cześć – odparłem.
Chciała pobiegnąć już do swojego pokoju.
- Jak było z Derekiem? – spytałem szybko.
Stanęła jak wryta i patrzyła na mnie zdziwiona. Podeszła do mnie, a w jej oczach wyrażanie było widać złość i strach.
- Śledziłeś mnie? – spytała.
- Nie. Poszedłem do parku i po prostu zobaczyłem jak się całujecie – wypaliłem.
- Justin… Przepraszam.
- Nie masz za co, przecież nie jesteśmy razem – stwierdziłem.
Dziewczyna spuściła głowę, a ja wyszedłem wcześniej ubierając się. Ruszyłem do mojego ulubionego miejsca. Po drodze jednak zderzyłem się z jakąś dziewczyną.
- Cześć!
Spojrzałem na nią zdziwiony. Ja ją znam?
- Ja cię znam?
- Ja ciebie tak. Chodzimy do równoległej klasy – wytłumaczyła.
- Aha. Przepraszam, że na ciebie wpadłem – powiedziałem obojętnie.
- Nic się nie stało. Tak po za tym to jestem Igna.
Podała mi rękę.
- Justin.
- Gdzie idziesz? – spytała.
- Do parku królewskiego.
- Mogę z tobą nudzi mi się.
- Jasne – zgodziłem się.
Czemu ja zawsze się zgadzam?!
Okazała się miłą dziewczyną. Wymieniliśmy się numerami. W sumie poszedłem tam aby pomyśleć o Sophie, ale trudno. Padłem na łóżko zmęczony.
#Megan
- Cześć kochanie – powiedział słodko.
- Cześć – powiedziałam z uśmiechem.
Wybraliśmy się do parku na tak zwaną randkę.
- Wiesz, że cię kocham? – spytał nagle.
- Teraz już tak.
- To dobrze.
Zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował.
- Jutro się widzimy. Pa.
Nawet nie spytał się mnie o zdanie. Ma jedną wadę, którą muszę zmienić! Jest za bardzo pewny siebie, przez co mnie peszy!
#Justin
- Twoja laska się zadaje z najpopularniejszym chłopakiem w budzie! – wycedził mój kolega na przerwie.
- Ona nie jest moja, raczej teraz jego – stwierdziłem.
- Ty też masz nową! Widziałem cię wczoraj w parku z Igną! – zauważył Chris.
Wszyscy ze zgromadzonych chłopaków wydali z siebie : „ Uuuuuuuuuuuuu…”.
- Stary! Ależ wyrywasz dziewczyny! Wcześniej Sophie, teraz Igna, po prostu wow! Zmieniłeś się.
- Igna nie jest moją dziewczyną, spotkaliśmy się tylko! – wytłumaczyłem.
Jednak oni chyba mi nie uwierzyli.

- Sophie… Wiem, że chodzisz z Derekiem, ale chciałbym abyś nadal ze mną rozmawiała – poprosiłem.
- Jasne! Chciałam o to samo poprosić – powiedziała z uśmiechem.
Zawdzięczam jej to, że się zmieniłem na lepsze.
- Dziękuje, że mnie zmieniłaś.
- To ty się zmieniłeś sam i bardzo lubię tego nowego ty – wyznała.
______________________________________________________________
Kto powiedział, że Megan będzie z Justinem, bo nie ja. Naprawdę nie wiem jak możecie takie długie rozdziały pisać, bo mi się nie udają!
Tagi: jb
14.01.2012 o godz. 11:30

rozdział 7
#Megan
Siedziałam na ławce w parku i myślałam o nim, jego umięśnionym torsie, ciemnej karnacji, blond włosach, niebieskich oczach…
- Cześć – usłyszałam ten anielski głos.
Lekko się wystraszyłam, ale szybko odwróciłam się w lewą stronę gdzie stał. Uśmiechał się zalotnie, jego policzki były trochę zaróżowiane przez mróz.
- Cześć – powiedziałam.
Usiadł obok mnie na ławce, nie pytając o zgodę.
- Wytłumacz mi… czemu wy, dziewczyny tak bardzo za mną szalejecie? – spytał z łobuzerskim uśmiechem.
Zatkało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć. Nie zdawałam sobie sprawy jak jest zapatrzony w siebie.
- Narcyz! Zapewne dlatego, bo nie wiedzą jak jesteś zapatrzony w siebie! – wytknęłam mu.
- Może i jestem Narcyzem… ale nie, na pewno nie! Inaczej byś mi się nie podobała – stwierdził.
- Podobam ci się? – spytałam zaskoczona.
- Naturalnie.
Znów się uśmiechał, tylko teraz uwodzicielsko. W jego oczach było widać miliony tańczących iskierek.
- Będziesz moją dziewczyną? – spytał pewnie.
- Tak – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego szeroko.
# Justin
-… ej… co ty robisz?! – krzyknąłem.
Stała na krześle postawionym na blacie kuchennym. Szybo do niej podbiegłem, chwyciłem w tali i postawiłem na ziemi.
- Akurat skończyłam, dziękuję – powiedziała i pocałowała mnie krótko.
- Co ty tam robiłaś? – spytałem podejrzliwie.
- Ścierałam kurze z szafki.
- Nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś ko… wiesz? – wykręciłem się.
- Dokończ ko… - proponowała.
- Kochanie.
- No, od razu lepiej kochanie – powiedziała z uśmiechem.
#Megan
- Córeczko chodź!
- Tak, mamo?
- Malujemy na pomarańczowo! – krzyknął tata.
Włączyliśmy muzykę z radia i pomalowaliśmy cały salon na wesoły kolor. Mam niesamowitych rodziców! Może nie noszę markowych ubrań, ale ich pensja starcza na życie.
____________________________________________________
Wiem znów krótkie, ale weszłam na komputer po kryjomu i nie mam czasu na napisanie dłuższego :/. Jak zapewne zauważyliście doszła nawa bohaterka i jej życie, zdradzę wam, że się spotkają (Megan i Justin). Mam nadzieję, że następny będę mogła dodać jeszcze w ten tydzień, ale jeżeli mi się nie uda to przepraszam!
Tagi: jb
12.01.2012 o godz. 19:25

Przepraszam! Mam karę na komputer na 2 tygodnie! Muszę na ten czas zawiesić bloga, ledwo się dostałam na chwile swojego laptopa. Bardzo, bardzo przepraszam, mam nadzieję, iż szybciej moi rodzice odwiesza mi karę.
Tagi: jb
08.01.2012 o godz. 17:42